Sępica czyta Sierakowskiego (1)

My, Stypendyści ZUS-u, mamy za sobą doświadczenie życiowe skutków dwu znaczących ideologii.




Najstarsi z nas pamiętają skutki bezwarunkowej miłości do czystej rasy niejakiego Adolfa Hitlera, a wszyscy - skutki  bezwarunkowej miłości do równości i braterstwa rodem spod sierpa i młota. Aktualnie zaś doświadczamy ideologii: a - bezwarunkowej miłości do liberalnych praw rynku i b - bezwarunkowej miłości do wszystkiego, co głosi Jarosław Kaczyński.

Jeśli: 1 - twoja struktura umysłowa i  psychiczna jest jeszcze ciągle na tyle żwawa, że obchodzi cię rzeczywistość, w jakiej żyjesz i 2 – chcesz, mimo iż nazbyt często Stypendysta z ciebie zawiedziony, biedny i schorowany, mieć wpływ na panującą  hierarchię wartości, musisz przynajmniej raz na cztery lata dokonywać wyboru, za czym się opowiadasz -. Ten wybór staje się coraz bardziej dramatyczny, coraz bardziej niemożliwy. I oto trafiasz na  wywiad, który zwraca twoją uwagę. Ze Sławomirem Sierakowskim, socjologiem, publicystą, naczelnym „Krytyki Politycznej”  rozmawia Grzegorz Sroczyński.

Na pytanie, w jakim świecie żyjemy, Sierakowski odpowiada tak: ”Żyjemy w świecie papu, kaku, lulu – to z Miłosza. (…) Bóg umarł, a po nim każda idea – religijna lub nie – jest dziś słabsza niż prywatny interes. To nas różni od poprzedniego świata, w którym idee tworzyły więzi społeczne, ludzie w coś wierzyli, bardziej się angażowali.”

Zgadzasz się z tym, prawda? A potem czytasz:

„Nie ma kleju społecznego, który mógłby trwale łączyć ludzi.(…) Idee są balastem, ograniczeniem, wiec partie przestały je produkować i przekształciły się w przedsięwzięcia biznesowe. Wgapione w sondaże, zamiast programów produkują reklamówki wyborcze, seriale: >Kaczyński oskarża Tuska, odcinek 1136<, >Niesiołowski krzyczy: won!, ciąg dalszy nastąpi.<”

Odczuwasz  dokładnie to samo.

Sierakowski, w liceum zafascynowany ideami romantycznymi, od filomatów po „komandosów”: Kuronia, Michnika, Romaszewskiego - jako student usłyszy, że „<żadne tam etyki altruistyczne. (…) Teraz ma być klasa średnia>”. „Małe egoizmy ludzkie połączą się w jedną wielką modernizację, którą pokieruje niewidzialną ręka rynku. Albo jesteś rozsądny i wspierasz modernizację, wolny rynek, albo jesteś złym populistą.” Sierakowski oświadcza: „Czułem się postawiony w sytuacji przymusowej.”

Wiemy, o czym mówi, ten dylemat dotyczył i dotyczy nadal także wielu z nas.

I dalej: „(…) mija 20 lat i nic się nie zmieniło. Ciągle ten sam szantaż! Albo popierasz mniejsze zło, albo będzie rządził Kaczyński (…) Co to za wybór? Nie chcę wciąż patrzeć na coraz większe mniejsze zło.”
Prawda, że wyjął Ci to z ust? Że już do cna obrzydła ci polityka, a on idzie dokładnie tropem twojego myślenia. I zastanawiasz się, na kogo ten facet głosuje. Takie pytanie pada, a Sierakowski odpowiada:  „Najczęściej idę i wszystkich skreślam.”

Jesteś zawiedziony, bo nie uważasz tego za dobre wyjście. Ale oto dalej czytasz: ”Nie chcę konserwować tego chorego podziału, wolę pracować na to, żeby go zmienić.”
 

I tu myślisz: A, to ciekawe. Ciekawe, jak?

Elżbieta Kisielewska
foto: Alicja Kozłowska

PS. Wywiad Grzegorza Sroczyńskiego ze Sławomirem Sierakowskim w Gazecie Wyborczej z 26-27 maja na tym się nie kończy. Ciąg dalszy tropienia go - za tydzień



Autor wpisu*:
2 x 9 (mnożenie)
wynik podziel przez 6 i dodaj 0.5 =