Sępica: złość, niesmak i smutek w jednym

Urząd ds. wykluczonych, utworzony z wielką pompą, na czele którego postawiony został  Bartosz Arłukowicz,  właśnie przestał istnieć. Bez pompy. Po cichu.


Miesiąc temu, szukając ratunku na skutki wiosennych przesileń, uczepiłam się optymistycznych zapowiedzi o działaniach rządu: że powoływany właśnie wydział ds. osób starszych i współpracy międzypokoleniowej będzie współdziałać z resortami zdrowia, sportu, kultury, edukacji i szkolnictwa wyższego. A w kolejnych latach przekształci się  w zespół doradczy ds. polityki senioralnej.

To była ostatnia próba wyrażania radości z obiecujących planów rządowych. Nigdy więcej.

Bo właśnie dowiedziałam się o szwindlu, jaki  rząd zafundował grupie społecznej, będącej w jeszcze trudniejszej sytuacji  niż my, stypendyści Zus-u.

Urząd ds. wykluczonych, utworzony z wielką pompą, na czele którego postawiony został  Bartosz Arłukowicz, właśnie przestał istnieć. Bez pompy. Po cichu. Po siedmiu miesiącach istnienia. I po wydaniu 300 tysięcy zł., z czego – jak donosi Fakt – 237 tys. stanowiły pensje dla urzędników, którzy w ciągu tego czasu zdążyli zasłużyć na 4,5 tysiąca  zł. nagród.

Cóż tak efektywnego zrobili urzędnicy przez te 7 miesięcy, że Urząd okazał się o dupę potłuc? Tego nie wiemy. Czy się dowiemy?

Elżbieta Kisielewska
foto: Alicja Kozłowska


PS. Panie Premierze Tusku, ogrywanie tych najbiedniejszych budzi nie tylko złość. Budzi głęboki niesmak i wielki smutek. Szczególnie wśród Pana wyborców.



Autor wpisu*:
2 x 9 (mnożenie)
wynik podziel przez 6 i dodaj 0.5 =