Zapisane Rolleiflexem (1)

Zabierałam go wszędzie gdzie się dało, stał mi się bliski, jak nieodłączny przyjaciel.

„ Fotografowałem nasz sedes, połyskujące, emaliowane naczynie niezwykłej piękności…Była w nim każda czuła krzywizna „boskiej postaci ludzkiej” minus ułomności. Grekom nigdy nie udało się doprowadzić do równie istotnego spożytkowania własnej kultury. Sedes nasunął mi myśl o wygięciu pięknie zaokrąglającego się konturu Nike z Samotraki.”
                                                                                  
           Edward Weston


Kiedy otrzymałam swój pierwszy prawdziwy aparat fotograficzny od moich dziadków, nie wiedziałam jeszcze, jak bardzo odmieni on mój świat. Bo od tamtej chwili ów świat nabrał dla mnie całkiem innego wymiaru… Wydał mi się niezwykły, tajemniczy i bajkowy, na swój sposób piękniejszy, niedostępny dla innych… I szalenie barwny, mimo, iż zaledwie, lub aż – czarno-biały!


Zafascynowana nowym urządzeniem do zabawy w fotografa, przez długi czas nie mogłam rozstać się z moim ukochanym odtąd Rolleiflexem, dwuobiektywową lustrzanką produkcji niemieckiej, wyposażoną odpowiednio we wspaniałej jakości optykę. Zgrabny i niezbyt ciężki prostopadłościan aparatu, zamknięty w brązowym, skórzanym i eleganckim futerale budził nie tylko mój zachwyt, ale także nieukrywane pożądanie wielu moich kolegów. Zabierałam go wszędzie gdzie się dało, stał mi się bliski, jak nieodłączny przyjaciel. Dzięki niemu weszłam w świat magiczny, gdzie przemianom ulegał i czas, i obraz, światło, ruch, cała rzeczywistość. Jednak wówczas nie zdawałam sobie sprawy, jak dalece podarowany mi w dzieciństwie prezent, wpłynie na dalsze losy mojego życia, pasje, a ostatecznie zdeterminuje większość dokonywanych przeze mnie wyborów, zwłaszcza dotyczących późniejszej drogi zawodowej.


Szybko okazało się bowiem, że fotografia stała się nie tylko przyjemnością, sztuką, ale też celem rozwoju poprzez ciągłe z nią obcowanie, poznawanie, dostarczanie różnej natury wyjątkowych doznań wskutek stworzenia pozorów uczestnictwa. Wszak fotografia to nie tylko estetyka, nie tylko wspaniała rozrywka, to sposób postrzegania świata i bynajmniej nie chodzi tu jedynie o matówkę aparatu fotograficznego… Raczej umiejętność widzenia, patrzenia na ludzi i otoczenie. Odbieranie bodźców płynących z wszelkich relacji, rodzący się wielki podziw dla świata zjawisk i uczuć. Ogromna, nieustająca fascynacja. To także sposób na życie…


A życie dostarcza nam codziennie
niezliczonej ilości obrazów. Czasem są one jedynie mgnieniem, ulotnym przebłyskiem prawdy, niekiedy zaś przykuwają uwagę i wpisują się mocno i na zawsze w naszą pamięć. Poruszają naszą moralność, pobudzają zmysły, rodzą zachwyt. Wywołują agresję, współczucie, litość, budzą odrazę albo pozostają obojętne przez ich nadmiar. Giniemy w tym nadmiarze obrazów i znieczulamy się. Zdjęcia szokują, jeśli ukazują jedynie coś nowego, wyjątkowo brutalnego czy okrutnego, do czego nie zdążyliśmy jeszcze przywyknąć. Zewsząd jesteśmy bombardowani informacją, biurokratyczną inwentaryzacją świata, najczęściej popartą obrazem właśnie! Staje się on dokumentem odgrywającym niesłychanie ważną rolę w historii kultury. Fotografia to realistyczny, surowy przekaz, czasem nieco poetycki, malowniczy, albo wręcz przeciwnie – abstrakcyjny, surrealistyczny obraz wymagający narracji lub komentarza.

 

Fotografie są obecne dosłownie wszędzie…w sklepie, w domu, w pracy, nosimy je nawet w portfelu jako swoiste sentymentalne talizmany, a plakaty idoli muzyki rockowej wieszamy nad łóżkiem!! Wydaje się, że wszystko już zostało sfotografowane i zarchiwizowane. W fotografii zawiera się cały świat! Zastygły na kliszy, papierze, a obecnie na krążku CD. Fotografia stała się jednym z najważniejszych wynalazków naszych czasów. Powitano ją entuzjastycznie widząc w niej środek porządkujący narastający strumień informacji i wrażeń. Epoka, w której wykonywanie zdjęć fotograficznych wymagało drogich i trudnych w obsłudze urządzeń, dostępnych jedynie nielicznym zawodowcom wydaje się bardzo odległa od ery zminiaturyzowanych, wygodnych i niezbyt kosztownych aparatów fotograficznych. Pierwsze z nich zostały zbudowane we Francji i w Anglii w czterdziestych latach dziewiętnastego wieku i posługiwali się nimi tylko ich wynalazcy i ekscentryczni hobbiści. Dziś, łatwy dla każdego dostęp do fotografii, pozwolił na rejestrowanie wszystkiego i wszędzie, nawet tam, gdzie zostają przekraczane często granice etyki, intymności i dobrego smaku. Wszechobecność aparatów fotograficznych pozwala sądzić, iż czas jest nieustannym ciągiem interesujących zdarzeń wartych sfotografowania. Jak słusznie zauważa Susan Sontag, fotografowanie stało się rozrywką niemal równie masową co życie seksualne, pornografia, czy taniec! Oznacza to tym samym, że jako masowa sztuka, w rękach większości ludzi sztuką wcale nie jest. Raczej stanowi rytuał społeczny, ochronę przed lękiem i narzędzie władzy. Obok powstają oczywiście obrazy wyidealizowanego świata jakim jest reklama, a zwłaszcza świat mody i zwierząt, czy przesłodzone przedstawienia dzieci na granicy kiczu oraz obowiązkowo idealnych, ślubnych par stanowiących nienaruszalną od lat część ceremoniału. Estetyczny konsumpcjonizm, który stał się wręcz nałogiem, przymusem nas wszystkich! Współczesne społeczeństwa ulegają swoistej narkomanii obrazu, ujawniają bezmierną tęsknotę za pięknem, miłością, uczuciem, którego namiastki poszukują w fotografii.


Fotografowanie stało się także niezwykle ważnym elementem podróżowania. Zdjęcia pomagają ogarnąć przestrzeń i czas. Ukazują liczne kontrasty życia. Stanowią sentymentalny zapis, atawistyczną wręcz potrzebę uwieczniania miejsc podróży, bytności i przeżyć z nią związanych. Fotografując stykamy się ze śmiertelnością, kruchością, przemijalnością rzeczy i ludzi. Odwiedzamy obce kraje, odległe lądy, podziwiamy porażające piękno krajobrazów, odmienność etniczną kultur. Poznajemy ludzi różnych ras i klas społecznych. Zamrażamy pewne chwile z życia, ale wszystkie fotografie stanowią świadectwo nieubłaganego przemijania…

 

Jednakże zdjęcia to przecież uchwycone fragmenty naszych przeżyć, a aparat fotograficzny stanowi jedynie idealne narzędzie świadomości i poznania, powielania świata podlegającego wciąż różnym przekształceniom i degradacjom. Pozwala na swoistą interpretację wyrwanych z rzeczywistości obrazów świata. Poddajemy je później najrozmaitszym przeobrażeniom estetycznym, zabiegom technicznym i plastycznym. Multiplikujemy, zniekształcamy, powiększamy, zmniejszamy i retuszujemy. Eksperymentujemy z kolorystyką, ziarnem, kontrastem oraz technikami fotograficznymi. Często nie wiadomo już, czy dalej jest to fotografia, czy może już malarstwo albo grafika? Poddajemy obraz także różnym manipulacjom. A wszystko po to, by za chwilę zdjęcia zawiesić na ścianie, oprawić w ramki i postawić na biurku, albo wkleić do albumu… Możemy je też sprzedać wydawcy do gazety i książki lub zaprezentować na wystawie w galerii. Część z nich stanie się wybitnymi dziełami sztuki, przejdą do historii gwarantując sobie nieśmiertelność, inne popadną z czasem w niebyt, jak każdy nieważny przejaw ludzkiej twórczości. Wylądują zapomniane w magazynach, szufladach lub po prostu, bez większych sentymentów - na śmietniku, jak większość już niepotrzebnych przedmiotów. Ale te, którym uda się przetrwać, pozostaną jedynym trwałym i nieśmiertelnym dowodem minionej chwili, zatrzymanego czasu…
Już Mallarme`, dziewiętnastowieczny esteta, twierdził, ze wszystko istnieje na świecie po to, by znaleźć się na fotografii…
CDN

Elżbieta Sęczykowska- Artysta fotografik, członek ZPAF. Studiowała także historię sztuki na KUL. Muzealnik, wieloletni pracownik Muzeum Narodowego w Warszawie oraz Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Łazienkach Królewskich i Galerii Zachęta. Dziennikarz, współpracuje z wieloma wydawnictwami albumowymi i periodykami, m.in. Arkady, WSiP, PWN, Zabytki Heritage, Twój Styl, Voyage, FOTO. Animator kulturalny, zrealizowała kilkadziesiąt koncertów, wystaw i innych wydarzeń artystycznych. Działa także jako niezależny twórca i wydawca, wystawia swe prace na terenie całego kraju i poza jego granicami.
Założycielka Fundacji MECENAT SZTUKI.



Autor wpisu*:
2 x 9 (mnożenie)
wynik podziel przez 6 i dodaj 0.5 =