Dama się nie certoli 36

Działaj skutecznie

Wiele lat temu wyszedł w „Książce i Wiedzy” mój tomik felietonów o tej damie, co się nie certoliła, potem jego drugie wydanie oraz ‘Sekretarka z klasą’ i ‘Kobieta z klasą’. Wszystkie o tym jak trzeba się zachowywać w różnych sytuacjach. Napisałam na ten temat dziesiątki artykułów i doradzałam w telewizjach śniadaniowych. A ciągle natykam się na sytuacje, które mnie dziwią, drażnią, złoszczą. Dobrze wiem, że nie wszyscy ludzie, którzy mają za nic innych i zachowują się delikatnie mówić – niewłaściwie, nie znają zasad savoir vivre. Ale i oni, jeśli rozpoznają się w podsuniętym lusterku, może zachcą zmienić swój sposób działania.
Inni być może nigdy nie zastanowili się nad tym co czynią. Daję im szansę.

Lisa Gutowska

Moja znajoma, powiedzmy Aldona, jest sama. Jak bardzo wiele kobiet w drugiej połowie życia, które stały się wdowami, rozwódkami, zostały opuszczone, lub same uciekły z nieciekawych związków. Ale która z nas lubi być sam, zwłaszcza jesienią? Prawie wszystkie singielki, mniej lub bardziej otwarcie, mówią, że przydałaby się ktoś na zimę i na jesień życia. I tak sobie siedzą parami lub w grupach, wiatr za oknem wyje, a one popijają domowe winko i narzekają, że te chłopy takie niedobre, że im w głowie tylko chude dwudziestolatki i ogólnie dno. A już na pewno nie warto się dla nich stroić i ogólnie wysilać. A jednak samej smutno. Kwadratura koła

Ale moja Aldonka nie taka, wie czego chce. A chciałaby mieć partnera, może nawet męża. Jakieś tam poprzednie układy się nie udały, ale to nie znaczy, że następny, czy następne też się nie udadzą. Ona patrzy w przyszłość optymistycznie. I w żadne narzekania się nie wdaje, w sesjach babskich na temat. – ach, jaka jestem biedna i opuszczona - nie bierze udziału. Realizuje swój zamiar – mieć partnera.  

Jako kobieta doświadczona i bywała w świecie wie, że facet przede wszystkim patrzy. Musi mieć na co patrzeć. Aldona dba o figurę i sprawność fizyczną. Rower, tańce, pływanie. Ładne, sprawne ruchy, to młodość. Ociężała, nieruchawa, kanapowa piękność, to nie to. A z tą urodą w pewnym wieku też, nie oszukujmy się, nie tak dobrze. Aldona nie wydaje na kolejny pojemnik lodów na pociechę. Poprawia urodę na ile ją stać. Zagęściła rzęsy i zbiera komplementy nawet od obcych. Podretuszowała nieco wyblakłe usteczka i są jak nowe. Dba o wzrok, o zęby, o włosy, o cerę. Nie mówi o tym, ale naprawdę dba. Ubiera się modnie i elegancko. Już ona najlepiej wie kiedy są jakie wyprzedaże, żeby zdobyć to, czego pragnie. Buduje swój obraz konsekwentnie i wygląda coraz lepiej.

Interesuje się różnymi sprawami i przez to jest ciekawym rozmówca. Bardzo, bardzo, bardzo wiele uroczych pań umie mówić tylko o sobie. Nie wszystkich ten temat jednakowo oczaruje. I na ile go starczy. Trzeba mieć coś w zapasie. A panowie, wiadomo, chcą pogadać o swoich konikach. Uważne słuchanie, to wielka umiejętność, ale czasem trzeba się odezwać. Aldona potrafi. I jestem pewna, że niedługa zatańczę na jej weselu. Taki skarb nie pobędzie długo na męsko- damskim rynku. A jak już znajdzie swojego Romea, to powinna poprowadzić warsztaty dla innych pań.

Dość gadania o samotności. Chcesz mieć grzyby, idź z koszykiem do lasu. Nie ma się czego wstydzić. Recepta prababć – siedź w kącie, znajdą cię – od dawna się nie sprawdza. W Stanach są poradniki, gdzie można spotkać potencjalnych partnerów. U nas też lepiej wiedzieć, że jak siedzisz sama w domu, to możesz liczyć najwyżej na listonosza, jeśli jest wolny. W kółku dziergarek na drutach też rzadko bywają panowie. Ale już tam gdzie są komputery, zajęcie sportowe, dyskusje polityczne, będzie ich więcej. Warto to przemyśleć.

Nastawiając się na odmianę losu, nie tylko nie można się zrażać przeciwnościami, ale trzeba być czujną cały czas. ON może cię wypatrzyć w supermarkecie, w parku, w przychodni i lepiej, żebyś nie miała wtedy miny pod tytułem – nienawidzę wszystkich - bo szczęście przejdzie obok wystraszone.

Lepiej też nie mówić w towarzystwie - seks, mężczyźni, to już nie dla mnie - bo może właśnie ten jedyny słyszy i smutno mu. Wiele, wiele osób i kobiet i mężczyzn wstydzi się nawet przed sobą, że potrzebuje partnera. Tak się boją porażki, że udają – nie zależy mi. Udają, ale wysyłają sygnał – nie jestem zainteresowana. I bądź tu mądry. Nie ma się czego wstydzić. Ani przed obcymi, ani przed rodziną – tak, jestem kobieta po 50 i mam ochotę na flirt, romans, miłość.  Nikogo nie dziwi najbardziej wyleniały donżuanom na polowaniu. A tysiące wspaniałych samotnych chłopaków tęskni za odrobiną ciepła. Czekają na znak, na zachętę. I niekoniecznie musi to być od razu zaproszenie w podróż poślubną, albo trzydaniowy obiad. Jedno ukradkowe spojrzenie świadczące o zainteresowaniu może ośmielić chłopaka bardziej, niż potok słów. Uśmiech, niezobowiązujący flirt, drobna prośba o pomoc i ładne podziękowanie na początek pozwalają się sobie przyjrzeć i ewentualnie wycofać bez strat własnych. Nie każdy kontakt musi być trwały, przekształcić się w romans. Miło z kimś porozmawiać, wypić kawę, mieć po prostu znajomych. A ci znajomi mają kolegów, a wśród nich może ktoś właśnie czeka.  

Panie okropnie krytykują panów za zwracanie uwagi na walory estetyczne pań. Przyganiał kocioł garnkowi. Jak bym nigdy nie słyszała - on jest łysy, gruby, chudy, niski. I nie słyszałam tego od Angeliny Jolli. Od paniuś, które miały wymagania ponad swoją półkę. Słyszałam też często – dla kogo mam się starać, gdyby tak ktoś był, to wtedy tak. A może ten pan w niemodnym ubraniu myśli tak samo. A może i jemu brakuje inspiracji, żeby zmienić się w cudo. Rozglądajmy się.

Feministyczne nastawienie, że nie warto nic robić dla tych potwornych samców, do mnie nie przemawia. Lubię miłość, mężczyzn i ich starania o mnie. I rozumiem, że każdy chętniej spojrzy na ładną, zabawną Aldonę, niż na skrzywione biedactwo w niemodnej starej czapie. Coś za coś. Z uwzględnieniem realiów. Jaki ma sens usychanie z miłości do super przystojnego ciacha lat czterdzieści, jeśli jestem nieco puszystą panią dwadzieścia laty starszą?  Szkoda życia. Gdzieś tam czeka na mnie równolatek. Pewnie z brzuszkiem ale i ze stęsknionym sercem.

To co piszę, nie znaczy wcale, że takie damskie polowania nie niosą za sobą niebezpieczeństw. Nawet na randce, zwłaszcza internetowej, trzeba być czujną. Nie wszyscy panowie szukają tylko miłości. Sporo jest oszustów, udawaczy, naciągaczy, nawet złodziei. Bawmy się ostrożnie. Niech upłynie trochę czasu zanim się kogoś wpuści do domu. Nie ma się co spieszyć z prezentami, przyszywaniem guzików, robieniem pierożków. Najpierw wywiad. A jak się okaże, że pan dużo się spodziewa, a mało ma ochotę dać i to nie tylko sensie materialnym – żegnamy się życząc sobie wszystkiego dobrego. I ostrzegamy koleżanki.

W ogóle damskie wsparcie bardzo się przydaje. Poznajemy co jest na rynku. Niech koleżanki uruchomią swoich wolnych braci, szkolnych kolegów, byłe sympatie. Może coś się nada komuś innemu. Ja z ciuchami – tobie nie odpowiada, a na mnie w sam raz. I, wbrew pozorom, lepiej wychodzić na łowy z koleżanką niż z przyjacielem – kumplem. Niby to dobrze mieć męskie ramię, ale …mężczyźni są bardziej lojalni wobec siebie niż kobiety. Jeśli ona przyszła z nim, to już nikt z nią nie zatańczy, nie poflirtuje. A ty nie powiesisz sobie tabliczki, to tylko mój kolega. Zwłaszcza, że on daje dyskretnie innym do zrozumienia, że to wcale nie taki przejrzysty układ. Wielu tak robi, żeby się popisać, choć to klasyczna zagrywka w stylu psa ogrodnika. Atrakcyjna kobitka więdnie, bo ani z nim, ani z nikim innym, a on się puszy. Sprawdź, czy ciebie nikt nie wypuszcza w takie maliny. I powodzenia.
                                                                                                                                 



Autor wpisu*:
2 x 9 (mnożenie)
wynik podziel przez 6 i dodaj 0.5 =