Galeria Portretów- Ewa Kubicka

O czym marzy dziewczyna? 

Na jej rękach umarł straszy brat, lekarz- chirurg, którym opiekowała się w chorobie. Sama borykała się z kłopotami wychowawczymi, gdy dorastał jej syn. Od lat jest przykuta do łóżka. Nie swojego. Dziewięćdziesięciopięcioletniej mamy. Kąpie ją, ubiera, wysadza, karmi, pilnuje lekarstw i wizyt księdza. Znosi humory starszej pani. Rozumie, że mama, niegdyś piękna kobieta o urodzie Marylin Monroe, teraz skazana na niemal roślinne życie, tylko fizycznie jest niesprawna. Doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej sytuacji i jej nieuchronności. Gdyby nie Ewa, najlepsza z córek, dawno dogorywałaby w jakimś zakładzie. Jeden syn nie żyje, drugi w Ameryce, jak by go nie było. To Ewa przejęła całą odpowiedzialność za los matki. A to znaczy obowiązek 24 godziny na dobę. Nie ma mowy o pracy zawodowej, życiu osobistym, nawet o troszczeniu się o swoje zdrowie. Każda chwila własnej przyjemności jest przez nią opłacona lub ukradziona za cenę strachu i wyrzutów sumienia. Zmieniające się opiekunki z opieki społecznej trzeba wyprosić, umówić, zapłacić. I na dodatek wcale nie być pewną, czy wywiążą się dobrze ze swojego zadania. Ewa na krok z domu - już telefon od niej, do niej, czy wszystko w porządku.

Przydałoby się dorobić. Chwyta więc każdą okazję, ale jest ich niewiele. Dziś żyją z emerytury mamy. Ewa ma prawie 60 lat i nie może nie myśleć, że gdyby mama odeszła, ona zostanie bez środków do życia, bo do własnej emerytury ma jeszcze trochę czasu. A kto zatrudni kobietę w jej wieku, gdy tylu młodych jest bez pracy?

Każdy, kto to czyta, może wyobrazić sobie smutną, szarą, zagonioną kobietę, której życie dało i daje ostro w kość. Nic bardziej mylnego. Ewa ma figurę modelki - długie szczupłe nogi w kolorowych rajstopach i ekstrawaganckich bucikach na wysokim obcasie. Odlotową kurteczkę. Ekstrawagancką biżuterię z rodowym srebrnym widelcem zwiniętym w bransoletkę. Do tego obowiązkowo makijaż i burza blond włosów. Zawsze uśmiech i spojrzenie ciekawe świata. Ubiera się w domu mody – Ulubiony Lumpeks. I ubiera z polotem. Dba o siebie jak umie. Nie stać jej na ekstra kosmetyki, czy bywanie u kosmetyczki, ale biega na gimnastykę, pływalnie, ukochany nornic walking. Mówi: – dobra kondycję to konieczność. Nie tylko dla mnie. Codziennie dźwigam mamę, muszę mieć na to siłę i być sprawna. - Wszyscy wiedzą, że wpada zdyszana, często spóźniona i pierwsza leci do domu. Ale nie siedzi smutna przed telewizorem i nie ma czasu na depresję.

Troszczy się też i to bardzo o swoje wnętrze. Uczy się angielskiego. Mówi, że po to, żeby kiedyś dać sobie radę na lotnisku, kiedy będzie mogła kiedyś polecieć do Norwegii do ukochanego wnuczka. Czyta książki wybierane przez dyskusyjny klub w osiedlowej bibliotece. Choć na chwilę zagląda na różne imprezy kulturalne w najbliższym domu kultury.

Ale przede wszystkim należy do Wspólnoty Noekatechumenicznej. Ewa jest bardzo uduchowioną osobą. Religia jest dla niej ogromnie ważna. I być może właśnie wiara pomaga jej tak pogodnie znosić naprawę ciężki los. Wie, że opieka nad matką odbiera jej wiele szans. Godzi się z tym, że być może zawsze już będzie sama, bo religia nie pozwala jej na przelotne związki, a trudno w jej sytuacji liczyć na coś więcej.

Gdy pytam ją, czy uważa swoje życie za wyjątkowo trudne, widzę, że mnie nie słucha. Ona już myśli i mówi o tym, że do mamy zaraz przyjdzie rehabilitant. Ale ja widziałam, jak się uśmiechała do kota, który chodzi pod balkonem, jak śmieje się z dowcipów, jak z fantazję zarzuca na szyję kolorowy szal. Gdyby tylko doba miała 48 godzin…

Ewa, o czym marzysz? – Chciałabym pójść do teatru „6 piętro”. Mieć na bilet i wolny wieczór. I chciałabym pojechać do sanatorium, bo kolejny raz zwracam skierowanie – nie mam z kim zostawić mamy. I chciałabym mieć – hulajnogę. Taką dla dorosłych. Wiesz jak szybko mogłabym się przemieszczać? – Oto cała Ewa.



Opisała Lisa Gutowska     Zdjęcie z prywatnego albumu.


Lisa Gutowska napisała kilka książek i sporą liczbę artykułów w pismach kobiecych. Jest autorką książki „Pełnia życia” o problemach pięćdziesięciolatków.


Autor wpisu*:
2 x 9 (mnożenie)
wynik podziel przez 6 i dodaj 0.5 =