Babcia = Niania z obowiązku?

Kobieta, która ma spędzać codziennie często około dziewięciu godzin ze swoimi wnukami, powinna naprawdę szczerze tego pragnąć

Cudownie jest być kobietą dojrzałą. Nagle pojawia się czas na przyjemności, odkrywanie nowych doświadczeń, dni zdają się biegnąć wolniej i nie uciekają już przez palce… w teorii. W praktyce kobieta 50 plus najczęściej nie ma odwagi, by odmówić podjęcia się nowych, niepłatnych obowiązków. Ba! Bywa, że jedyną zapłatą, jaką dostaje za swoją pracę, są pretensje i krytyka. O czym mowa?  Otóż o bardzo delikatnym temacie, jakim jest opieka nad wnukami. Zapraszamy do lektury.

PRZECIEŻ ONA I TAK NIC NIE ROBI!
„Dacie dzieci do mamy? Bo ona nie pracuje, prawda?”, „Siedzi w domu, to co za problem, żeby się zajęła wnukami?” – te i inne popularne stwierdzenia pokazują, jak szeroko w Polsce rozpowszechniony jest zwyczaj powierzania opieki nad dziećmi mamie czy teściowej. Nie ma w tym niczego złego – przy spełnionym warunku, że przyszła opiekunka rzeczywiście chce się wnukami zająć. Bardzo często jest jednak inaczej, a przystanie na prośbę wychodzi ze strachu. Wszak co to za babcia, która chce widzieć swoje wnuki tylko raz na jakiś czas? Musi ich nie kochać wystarczająco mocno… i w dodatku nie chce pomóc swoim dzieciom, jest leniwa i tyle. Możliwość tego typu oceny sieje przerażenie w sercach wielu kobiet, które bez szemrania biorą swe wnuczęta pod skrzydła. Czy są z tego powodu nieszczęśliwe? Nie, przecież rzeczywiście kochają swoje wnuki. Ale gdzieś tam pozostaje żal z powodu ponownego przesunięcia się w czasie spełniania swoich marzeń.

NIEMILE WIDZIANA ODROBINA EGOIZMU
Wszyscy wiemy, ile trudu i pracy trzeba włożyć w opiekę nad małym dzieckiem. Czasem nawet mamy, mimo ogromnej przecież miłości do swoich dzieci, wychodzą na chwilę z domu z uczuciem ulgi – w końcu chwila przerwy! Karmienie, przewijanie, kontrola szkraba, który właśnie nauczył się chodzić i niebezpiecznie balansuje wokół stołu z ostrymi kantami. To tylko przykłady, które można mnożyć bez końca. Stąd też zarówno opiekunki do dzieci, jak i prywatne żłobki biorą sobie całkiem przyzwoite pieniądze za opiekę nad naszym malcem. Wynagrodzenia nie bierze tylko babcia – bo ona przecież i tak nie ma co robić. Ten okrutny sposób myślenia stawia bliską nam osobą w świetle wyjątkowo nudzącej się, nie potrafiącej zorganizować w żaden sposób swojego życia. To nieuczciwe – nikomu przecież  nie powiedzielibyśmy wprost, że tak o nim myślimy. Co więcej, nie przyjdzie nam do głowy, by zaproponować siostrze czy kuzynce bezpłatną opiekę nad naszym dzieckiem – to przecież nie wypada i wiadomo, ile to obowiązków. Nigdzie nie działa to w taki sposób, że wymagamy od kogoś normalnego etatu, nie dając nic w zamian – bo przecież ta osoba ma też własne życie. Powiedzmy sobie wprost – inni ludzie mogą nie mieć ochoty opiekować się czyimś dzieckiem, ot tak. Babcia, która mimo „nic-nie-robienia” odmawia takiej opieki, jest według wielu… leniwą egoistką. Nasuwa się z tego prosty wniosek, że dojrzała kobieta nie ma prawa robić czegoś, na co ma po prostu ochotę. Tylko z czego wynika tak naprawdę ta swoista ignorancja potrzeb drugiego człowieka?

TO CHWILA DLA MNIE!
Co może robić kobieta dojrzała, będąc na przykład na emeryturze? Otóż wiele. Zacząć spełniać swoje plany, chodzić na basen i spotykać się z koleżankami. Czytać w końcu upragnione, olbrzymie ilości książek i spać do woli. Znaleźć czas na swoje hobby, czymkolwiek by ono nie było. Jeśli ma ochotę – oglądać wszelkie nadawane w telewizji seriale. A przede wszystkim – cieszyć się wolnym czasem, którego dotąd wciąż brakowało. Tymczasem, jak się okazuje, w imię miłości do dzieci i wnuków, ma podjąć nowy, zupełnie prawdziwy etat. Kiedy jednak przyjdzie czas na odrobinę egoizmu? Czy chęć cieszenia się swoimi wnuczętami tylko od czasu do czasu jest czymś tak bardzo złym? Odpowiadamy – czas jest teraz, już. A wnuki, nasze najsłodsze wnuczęta, mają rodziców. I to oni powinni zająć się znalezieniem dla nich opieki.

TRUDNE KILKA SŁÓW
Łatwo powiedzieć, gorzej zrobić. Jak odmówić tak wielkiej przysługi w imię… egoizmu? Odważne kobiety, które nie mają problemu z asertywnością, z  pewnością powiedzą prawdę – zaplanowałam sobie ten okres życia inaczej. Pragnę zmiany, chcę pojechać na wycieczkę, a rano zjeść śniadanie w łóżku – nie w autobusie. Przykro mi, ale czekałam na to wiele lat i chcę wreszcie spełnić wiele dawno obiecanych sobie planów. Dla niektórych pań są to jednak słowa, które przez gardło absolutnie nie przejdą, a nawet gdyby, wyrzuty sumienia zabiją radość z nowych rozrywek. W takiej sytuacji warto postawić na… kompromis. Opieka nad wnuczkiem – w porządku, ale tylko trzy razy w tygodniu, w dodatku w domu babci.

SKĄD TAKA ZMIANA?
Bycie babcią na etacie nie jest niczym złym, musi zaistnieć jednak jeden, podstawowy warunek – kobieta, która ma spędzać codziennie często około dziewięciu godzin ze swoimi wnukami, powinna naprawdę szczerze tego pragnąć. Gdy jest inaczej i w głowie, mimo szczerego uczucia do wnucząt pojawia się żal za niespełnionymi, danymi sobie obietnicami – warto zastanowić się nad zmianą. Bo przecież kiedyś trzeba znaleźć czas na zupełnie zdrowy egoizm – jeśli nie w dojrzałym wieku, to… kiedy?

Karolina Wojtaś 


Autor wpisu*:
2 x 9 (mnożenie)
wynik podziel przez 6 i dodaj 0.5 =