Dziadkowie potrzebni od zaraz...

„Dzieci często łatwiej znajdują wspólny język z dziadkami niż z rodzicami”
 Antoni Kępiński

To wspaniale jak rodzina jest w całości i w dodatku wspiera się, szanuje i kocha. Życie jednak jest jakie jest i raz po raz to tu to ówdzie szczerbę jakąś robi, z koła rodzinnego jak z tortu wycina jej członków, a to przez śmierć, a to przez wyjazd daleki, a to przez nieporozumienie tak wielkie, że czasu dużo bardzo trzeba aby emocje opadły i  ów wycięty kawałek powoli zaczął zrastać się znów z resztą...

Dorośli mogą to zrozumieć i nawet pogodzić się z tym skoro nie ma innego wyjścia, ale dziecko to inna kategoria człowieka, delikatna jak zakwitający dopiero co kwiatek i dla niego obowiązują inne prawa...

Jak świat światem dziadkowie i wnuki tworzą specyficzny rodzaj kontaktu. Rodzice dają miłość i wymagają. Dziecko musi sprostać i miłości i wymogom. Dziadkowie zaś to zupełnie „inna bajka” pełna właśnie bajek! Bo już samo opowiadanie „jak to kiedyś było” przenosi dzieci w świat tak daleki, fantazyjny wręcz,  gdzie wyobraźnia ma nieograniczone pole do popisu czyli w świat, który jest im najbliższy...

Co jednak zrobić kiedy  dziadka i babci z jakichś powodów nie ma, a tak bardzo chciałoby się ich mieć tym bardziej  gdy  inne dzieci cieszą  się swoimi ? 

Przytoczę tutaj fragmenty dwóch artykułów na ten temat czyli jak mieć dziadków nie mając ich...

Pierwszy ukazał się 24.10.2010 roku w „Rzeczypospolitej”, a więc parę lat temu, pióra Eweliny Pietrygi pt. „Babcie do wypożyczenia” i porusza problem tego iż 30%  rodzin nie utrzymuje kontaktów z pokoleniem dziadków. „Przyczyny tego są różne, jednak jak głoszą naukowcy „relacje ze starszym pokoleniem są bezcenne” i przynoszą  obustronne korzyści....” „ Babcię można wypożyczyć albo adoptować – taka akcja trwa w  Raciborzu. Wymyśliło ją lokalne Stowarzyszenie Śląski Uniwersytet Trzeciego Wieku. Chętnych nie brakuje – zgłosiło się już 12 osób. „Podobna akcja rusza w warszawskim Legionowie.”... „Warunek jest taki aby „babcia” była słuchaczką Uniwersytetu Trzeciego Wieku gdyż on ręczy za jej uczciwość i dobre intencje”... Artykuł kończy się wypowiedzią dr Grzegorza Iniewicza,  psychologa klinicznego UJ :” Przygarniajmy seniorów, ale nie zastępujmy prawdziwej babci, nawet jeśli nie żyje. Przecież babcia to członek rodziny. Nazywanie tak kogoś obcego stworzy chaos. Zniszczy w dziecku poczucie bezpieczeństwa”.. .

Zawsze dobre jest porównanie jak to  gdzie indziej wygląda stąd   drugi artykuł, który ukazał się w internecie 20.02.2013 r. Pióra Katarzyny Domagały-Pereira pt.”Dziadkowie na życzenie” opisujący jak temat ten jest realizowany w Niemczech.

„Projekt mający na celu zbliżenie do siebie pokoleń istnieje w Dortmundzie od 2009 roku. Prowadzi je Miejskie Biuro ds. Rodzin w kooperacji z Centrum Matki. W projekcie uczestniczą młode rodziny z dziećmi, których dziadkowie już nie żyją lub mieszkają daleko. Z drugiej strony zgłaszają się seniorzy, którzy chcą nawiązać trwały kontakt z dziećmi. Ich motywacją jest najczęściej  chęć przekazania najmłodszym swojej wiedzy i doświadczeń.... Np. była nauczycielka Angelika Wulfram zauważyła, że po przejściu na emeryturę  brakuje w jej otoczeniu dzieci. Na własne wnuki musi jeszcze poczekać.”... „-Moim  życiowym pragnieniem nie jest zostanie babcią, ale potrzebuję towarzystwa dzieci, ich sposobu myślenia, rozmowy z nimi - mówi.”  . „Od pół roku spotyka się z regularnie z 6-latkiem, uczy go gier planszowych, majsterkowania, pracy w ogrodzie.”...”Mam dla niego czas i on się tym delektuje....”

„Dortmundzki projekt stworzył na razie 16 par. W Dortmundzie, Hanowerze i w wielu innych miastach, w których działają podobne projekty seniorzy opiekują się dziećmi jako wolontariusze.  Nie dostają za to żadnej zapłaty. Inaczej jest w Berlinie. Od 23 lat przy Berlińskim  Związku Kobiet istnieje projekt „Dziadkowie do wynajęcia”. Jest to jedna z najstarszych tego typu inicjatyw w Niemczech. Różni się od innych tym, ze  seniorzy otrzymują za swoje usługi symboliczne wynagrodzenia. Pokrywają one głównie zwrot kosztów.”

„Aby zakwalifikować się do  roli babci lub dziadka należy złożyć rozszerzone zaświadczenie o niekaralności, odbyć dwugodzinną rozmowę oraz przejść 6 tygodniowy okres próbny...”

Byłoby bardzo ciekawe sprawdzić naocznie jak  przebiega sprawa w Raciborzu, a także  jak rozwinęła się w  warszawskim Legionowie, czy idea przyjęła się, jakie przybrała  przez ostatnie cztery lata formy, czy nawiązało się choć kilka naprawdę prawdziwych relacji rodzinnych jako, że to nie tylko wnuki, ale także rodzice nawiązują kontakt z  „przybranymi dziadkami”, czy idea wzniosła się na wyżyny  prawdziwych ludzkich bezinteresownych uczuć czy sięgnęła bruku, jak to nieraz z ideami bywa...

Fundacja Ja KOBIETA poprzez Szkołę SuperBabci i SuperDziadka na warszawskim Ursynowie zaczyna przyglądać się  tej formie kontaktu międzypokoleniowego... W Warszawie jest mnóstwo rodzin z małymi dziećmi, samotnych matek dla których taka „przyszywana babcia lub dziadek”  byliby bardzo pomocni. Być może okaże się, że wiele starszych osób bardzo by się w tej roli odnalazło np. pomagając w świetlicy dzieciom przy odrabianiu lekcji, szczególnie tym najmłodszym, których rodzice pracują do późna....

„Koła rodzinnego nie tworzy się cyrklem” -  mawiał Stanisław Jerzy Lec. Ale można je  zatoczyć  zbliżając ludzi do siebie  i to w taki sposób, że z czasem  ci obcy stają się także jak swoi...

             
Ewa  Radomska, więcej tekstów autorki na blogu  http://www.kobieta50plus.pl/blog/
   
Zdjęcie   http://www.freeimages.com    /  classina   



Autor wpisu*:
2 x 9 (mnożenie)
wynik podziel przez 6 i dodaj 0.5 =