Nie pragnij, bo będzie Ci dane

Czasami marzysz o czymś, pragniesz tak intensywnie, że wszystko inne przestaje się liczyć i nie pomyślisz o tym, że spełnienie może stać się Twoim przekleństwem

Czasami świeca ledwie zapalona gaśnie bez przyczyny lub wypalona tylko do połowy przekonuje się, że już nie ma knota, który zastępował jej duszę i wtedy umiera, nie pisane jej było palić się do końca jasnym płomieniem. Czasami skrzydła anielskie potrzebują naprawy, połatania bo i anioł może pogubić pióra. Czasami marzysz o czymś, pragniesz tak intensywnie, że wszystko inne przestaje się liczyć i nie pomyślisz o tym, że spełnienie może stać się Twoim przekleństwem. Nie bierzesz pod uwagę tego, że jeśli Bóg, Jahwe, Budda, Kali – ktokolwiek nie wysłuchuje Twoich modłów, to może dzieje się tak dla twego dobra, a nie tobie na złość. Nie pozwalałaś przecież dziecku bawić się zapałkami, wychylać przez okno i nieważne było jak bardzo ono tego chciało i jak płakało. Może jakaś wyższa siła daje klapsa i pogrozi boskim palcem: Nie rusz! A ty dalej przepłakujesz noce: chcę! Chcę! Chcę! I tupiesz mokrym sercem w poduszkę i zaciskasz piąstki upartej duszy: chcę! Chcę! Chcę! I w końcu przeznaczenie macha ręką: bierz, poparz się... Dostajesz niebo w pigułce raz na tydzień i trzy razy dziennie gorzkie krople. Dostajesz kwiat paproci, a z nim cały las smutków. Czepiają się i drapią do krwi jęzory jeżyn, parzą żywym ogniem spojrzenia pokrzyw, tną dokuczliwe mrówki zazdrości, twarz oblepia ci pajęczyna niepewności, błądzisz w chaszczach niesłów i jesteś taka zmęczona.... I znów niebo w pigułce, fruniesz ponad obłoki i znów nieopatrzne słowo stopi wosk w twoich skrzydłach i już nie jesteś aniołem. Siedzisz, cerujesz, zlepiasz wyrwane pióra a w wolnych chwilach znów powtarzasz już wysłuchaną modlitwę: chcę! Chcę! Chcę! A przecież dostałaś...

Jolanta Miśkiewicz


Autor wpisu*:
2 x 9 (mnożenie)
wynik podziel przez 6 i dodaj 0.5 =