Żyją w naszej pamięci

Czyny „lubią do nas wracać” – i być może nasz dobry uczynek sprawi, że ktoś kiedyś wykona taki sam gest.

Mimo, że często o tym zapominamy nie jesteśmy wieczni. Choć trudno się z tym pogodzić nasze życie ma zarówno początek jak i koniec. Smutki, radości, wzloty i upadki przeplatają się wzajemnie, tworząc linię naszej ziemskiej egzystencji. Jednych witamy na tym świecie, innych musimy pożegnać – choć to trudne i bolesne dla nas, nie unikniemy tego. Pozostają wspomnienia oraz zdjęcia i przedmioty na widok których, kręci się łezka w oku.


Pielęgnujemy pamięć, odwiedzając naszych zmarłych na cmentarzach – rocznice, imieniny, Zaduszki, albo ot tak, po prostu - idziemy by położyć kwiaty lub znicz na pomniku, przywitać się, wyżalić w niemej rozmowie, rzucić na wiatr słowa „Co słychać?”.


Zwykle groby się „dziedziczy”. Przechodzą pod opiekę kolejnych pokoleń - z ojca na syna, z matki na córkę – dzięki czemu ludzie, którzy w nich spoczywają mogą nadal istnieć jako cząstka naszej historii. Pielęgnując miejsca ich doczesnego spoczynku wyrażamy szacunek oraz wdzięczność za to, że dali życie naszym pradziadkom, dziadkom, naszym rodzicom czy nam samym; że są „korzeniami” rodziny.


Pamięć i modlitwa jest jedyną rzeczą jaka możemy ofiarować tym, którzy odeszli; ludziom, których znaliśmy osobiście lub tylko ze wspomnień innych osób, znajomym, sąsiadom bliższym i dalszym.


Lata mijają, rodziny się wykruszają, wypadki, wojny, odległości – to wszystko sprawia, że przechadzając się alejami cmentarza napotkamy wiele zaniedbanych mogił; niektóre bardzo stare, często bezimienne, rozpadające się i zapomniane. Inne nowe ale również bez śladów świadczących o tym, że ktoś o nie dba.


Krzyże pochylają się coraz niżej jakby opuszczając w smutku głowy…. Czasem idąc przez cmentarz myślę sobie, że gdyby choć część osób, która odwiedza i pielęgnuje groby rodzinne, wzięła pod opiekę jeden „samotny” nagrobek – nie byłoby na cmentarzu zarośniętych „wysp”.


Zwykle, niewiele trzeba, by przywrócić mogile godny wygląd – wyrwać chwasty, oczyścić z mchu, wyrzucić stare rozbite znicze, położyć kwiatek.


Jeśli nie chcemy robić tego z altruizmu – zróbmy z egoizmu. Czyny „lubią do nas wracać” – i być może nasz dobry uczynek sprawi, że ktoś kiedyś wykona taki sam gest w stosunku do miejsca spoczynku bliskiej nam osoby lub naszego.

Autor -  Joanna Wilgucka - z wykształcenia historyk/archiwista, z zawodu administrator serwisów internetowych. Żywy przykład na to, że "co Cię nie zabije, to Cię wzmocni". Z natury "chomik" i miłośniczka dobrej lektury.
 



Autor wpisu*:
2 x 9 (mnożenie)
wynik podziel przez 6 i dodaj 0.5 =