Slow Food

XXI wiek to w kulturze zachodu era pośpiechu. Żyjemy w nieustannym pędzie, spieszymy się w pracy, w domu, na ulicy.

A jak już uda nam się zwolnić, to okazuje się, że jesteśmy po 50. Nie to też nieprawda - dalej pędzimy i pędzimy. Zamiast gotować wybieramy bar szybkiej obsługi, zamiast rozmawiać - korzystamy z internetowych komunikatorów. Brak nam czasu na prawdziwy wypoczynek z dala od komputera i dzwoniącego nieustannie telefonu, relaks w domowym zaciszu albo na łonie natury, spotkania z bliskimi... Twórcy filozofii slow food przekonują, że czasem warto zwolnić tempo, uspokoić się i wyciszyć. Najlepiej zacząć od kuchni. Dosłownie.

Organizacja Slow Food bywa nazywana "kulinarnym skrzydłem ruchu antyglobalistów" - promuje bowiem lokalną gospodarkę i przeciwstawia się ujednoliceniu smaków, globalizacji w dziedzinie żywienia. Chroni zagrożone gatunki roślin i zwierząt hodowlanych, promuje lokalnych producentów i tradycyjne produkty (w Polsce jednym z nich jest np. góralski oscypek). Dania lokalne, pieczołowicie przygotowywane według oryginalnych przepisów, przeciwstawia zunifikowanym, pozbawionym smaku "zestawom" z sieciowych fast foodów. 

Z talerza, przy stole

Wszystko zaczęło się ponad dwadzieścia lat temu we Włoszech. Mieszkańcy Italii znani są ze swego upodobania do niespiesznego biesiadowania, celebrowania posiłków w gronie rodziny i przyjaciół. Nic dziwnego - kuchnia włoska, pachnąca pizzą pieczoną w piecu chlebowym, oliwą z oliwek, czosnkiem, oregano i bazylią, jest jedną z najlepszych w Europie. Jednak pod koniec lat 80, nawet tutaj bary fast food zaczęły mnożyć się jak grzyby po deszcz. Włosi, przywiązani do rodzinnych tradycji kulinarnych poczuli się zagrożeni. W 1986 roku w akcie protestu przeciw junk food (czyli śmieciowemu" jedzeniu) Włoch Carlo Petrini założył organizację, dziś zrzeszająca ponad 80 tys. osób na całym świecie - ruch Slow Food. Jego podstawowe hasło to "prawo do smaku". Bo każdy z nas ma prawo do jedzenia dobrego i zdrowego. A także - co ważne- spożywania przy stole, a nie "w powietrzu" lub nad barowym blatem. W gronie bliskich osób, a nie samotnie. Z talerza, a nie z papierka lub styropianowej tacki. Ruch, który szybko zaczął zdobywać liczne rzesze zwolenników na całym świecie, był odpowiedzią nie tylko na jedzenie niezdrowe, nijakie i niesmaczne. Stanowił również protest przeciwko jedzeniu (i życiu) w pośpiechu. Oprócz smaku liczy się także czas - celebrowanie gotowania (które jest wszak także sztuką) i samego posiłku.

Jak Amelia

Smaczny posiłek, ale również spokojna rozmowa, aromatyczna kąpiel, spacer po lesie, godzina spędzona pod kocem z dobrą książką i kubkiem herbaty... Wystarczy na chwilę odłożyć na bok zegarek, żeby życie nabrało nowego smaku i barwy. Któż nie pamięta filmu "Amelia"? Tytułowa bohaterka umiała znaleźć radość właśnie w drobnych, ale ważnych przyjemnościach, rozmowach z sąsiadami - członkami lokalnej społeczności, obserwowaniu twarzy ludzi, słuchaniu muzyki, wybieraniu warzyw na straganie... żeby żyć jak Amelia, wcale nie trzeba odrzucać wszystkich zdobyczy cywilizacji, zamykać się w klasztorze ani rezygnować z planów i ambicji. Wystarczy żyć uważniej - przyglądać się światu, doceniać drobne radości, nie zapominać o przyjaciołach i rodzinie. Dbać o swój umysł i ciało, nie dać się porwać bezsensownemu pędowi.

Trudno przeciwstawić się z najwyższych obrotów na te nieco niższe. Ale próbować warto. Zacząć można chociażby od sięgnięcia po stary zeszyt z babcinymi przepisami i od wspólnego przygotowania tradycyjnej potrawy.

Slow Food czyli mądrość ślimaka. Symbolem ruchu Slow Food jest mały ślimaczek - istota, której nigdzie się nie spieszy. Ślimak nie miota się i nie pędzi przed siebie na oślep. W dodatku gdziekolwiek by poszedł, zawsze będzie się czuł u siebie, bo wszędzie nosi ze sobą dom. Stabilny i spokojny, może być dla nas wzorem do naśladowania - przekonują zwolennicy ideologii.

Częścią filozofii Slow Food jest bowiem również zwolnienie tempa życia, przeciwstawienie się wszechobecnemu pędowi. Jak czytamy w manifeście ruchu: "Jesteśmy niewolnikami prędkości i wszyscy ulegliśmy podstępnemu wirusowi, jakim jest szybkie życie (fast life), które burzy nasze przyzwyczajenia, zakłóca naszą prywatność w domach i zmusza nas do objadania się fast foodami". Czas z tym zerwać! nawołują członkowie ruchu. Zerwać, czyli zwolnić tempo. Nie chodzi o poddanie się lenistwu i zgnuśnienie, ale o danie sobie czasu na nieśpieszne, zmysłowe przyjemności.

więcej znajdziesz tu  

Materiał powstał na podstawie informacji w Aquarius Magazine nr 2/07,

Magazyn Klubu Ekskluzywnej Bankowości, którego właścicielem jest MultiBank



Autor wpisu*:
2 x 9 (mnożenie)
wynik podziel przez 6 i dodaj 0.5 =