Z wizytą u chirurga … plastycznego

Słyszymy „operacja plastyczna” i co wyobrażamy sobie oczyma wyobraźni?

„Trzeba starzeć się z godnością” – zabawne, że te słowa najczęściej wypowiadane są przez właścicielki twarzy nietkniętych jeszcze nawet mimiczną mini-zmarszczką, prawda? Osobiście znacznie bardziej lubię przysłowie: „Nigdy nie mów nigdy” – w pełni oddaje zmienność poglądów człowieka w trakcie życia. A kobieta, jak mówi jeszcze inne znane powiedzenie, jest zmienna wyjątkowo.

„STARZEĆ SIĘ Z GODNOŚCIĄ” – CZYLI JAK?

„Godność” – podążając tropem słownika języka polskiego, jest to poczucie własnej wartości i szacunek dla samego siebie. Warto te definicję rozwinąć w kontekście operacji plastycznych. Jak twierdzą psychologowie, Polki, mimo uznania dla swojej urody niewątpliwie wyróżniającej się na tle pań innych narodowości, mają równie wielkie kompleksy. Przykładem może być sposób, w jaki odbieramy komplementy – „Piękną masz dzisiaj fryzurę!” („Nie, no co Ty, wyglądam upiornie, nie żartuj, nie układałam nawet”). Albo: „Zazdroszczę Ci figury” („Chyba żartujesz?! TEJ figury?” To to ubranie tak może robi!”. Co odważniejsze panie wręcz unoszą bluzkę, by ukazać przyjaciółce fałdki i zaprzeczyć komplementom). Ponadto, jak podkreślają specjaliści, poczucie własnej wartości potrafi być skutecznie niszczone już od wczesnego dzieciństwa, za sprawą na przykład jednego, z pozoru zupełnie maleńkiego kompleksu. Niech jest to, powiedzmy, odstające ucho. Garbaty nos. Pieprzyk nad ustami czy, biorąc pod uwagę rzeczy „nabyte” – pociążowe rozstępy.  Dla nas, obserwatorów, jest to często nieznacząca drobnostka, a gdy dodatkowo bardzo lubimy obdarzoną nią osobę – wydaje się być cechą także do lubienia. Niestety zupełnie inaczej jest z kimś, kto takowy kompleks ma. Wystarczy kilka uwag, żartów na temat wyróżniającej się części ciała, by wspomniane poczucie wartości utrzymywało się gdzieś na wysokości kostki od stopy.

Ale dalej – szacunek dla samego siebie. To dość kontrowersyjny powód, jeśli ma stanowić argument dla rezygnowania z poprawienia sobie tej czy innej, ważnej dla nas części ciała. Szanuję siebie bez wątpienia i jestem pewna, że innym paniom również znane jest to przyjemne uczucie. Szanujemy się za wychowanie dzieci – patrzymy na kulturalnych młodzieńców i błyskotliwe córki i przyznajemy sobie w duszy – kawał dobrej roboty. Szanujemy się za odwagę w prezentowaniu swojego zdania i asertywność. Z szacunku do samych siebie nie pozwalamy się obrażać. Ale patrząc w lustro, za Chiny Ludowe nie mogę zrozumieć, dlaczego mam szanować te dwa wielkie wory pod oczami. Nienawidzę ich i dodaję mi gdzieś z trzysta lat. Oczywiście, że ktoś może powiedzieć – szanuj swoje ciało, po prostu, nie kalecz go. Ale równie łatwo mogę odpowiedzieć – szanuję swoją twarz i chcę, by się ładnie prezentowała. Zasługuje na to – to moja wizja szacunku do swojego ciała.

STRACH PRZED PRZESADĄ – TEŻ MOŻE BYĆ PRZESADNY

Słyszymy „operacja plastyczna” i co wyobrażamy sobie oczyma wyobraźni? Ktoś, komu zdarzyło się przejrzeć internetowe galerie pod tytułem: „Spójrz, co one ze sobą zrobiły!”, może utożsamiać jakąkolwiek operację plastyczną twarzy z końcowym efektem maski, a poprawkę piersi jako uzyskanie biustu w rozmiarze Z. Nic z tych rzeczy. Poprawki, których pragną kobiety dojrzałe, to bardzo często delikatne zmiany. Dodatkowo, co warto podkreślić, Polki przychodzą do chirurga często dopiero wtedy, kiedy ich problem jest wyjątkowo uciążliwy – np. wstydzą się rozebrać przed Mężem, bo brzuch po trzech porodach przypomina pole licznych bitew. I co się okazuje? Poczucie wartości rośnie, bo po operacji kobieta czuje się po prostu wspaniale. Godność nabiera nowego znaczenia i okazuje się być wcale nie tak bardzo połączone ze starzeniem się. Bo gdzie tu mowa o starzeniu się, kiedy z TAKIM brzuchem i z zażegnaniem gigantycznego kompleksu wraca energia do życia, ochota na seks i zwykłe zadowolenie ze swojego wyglądu?

NIGDY NIE MÓWI NIGDY – KU PAMIĘCI

Nie mówię, że nigdy nie poddam się operacji plastycznej. Nie mówię też, że nigdy nie zmienię zdania – może kiedyś uznam, że kocham calutkie moje ciało takie, jakie jest i już. Wiem za to na pewno, że nie będę zaklinała się w imię najwyższych świętości, że starzeję się z godnością, jeśli ma temu towarzyszyć niechęć do samej siebie.

Karolina Wojtaś

Zdjęcie www.sxc.hu /  saine 


Autor wpisu*:
2 x 9 (mnożenie)
wynik podziel przez 6 i dodaj 0.5 =